poniedziałek, 26 maja 2014

Kolor różowy, nowy skarb i plany

Witajcie:)
Ostatni czas, ciepły, słoneczny, wiosenny, spędzamy intensywnie.
Mało piszę, ale jak położę się z książką na balkonowej ławce albo grzeję się w słońcu, to czas mija mi niesamowicie szybko i jakoś nie mogę znaleźć zbyt wiele czasu na pisanie. Chociaż postanowiłam sobie, że będę pisała w miarę systematycznie.
Balkon żyje, rośliny pięknie rosną, uwielbiam na nie patrzeć, podlewać je i cieszyć się ich kolorem, życiem, tym, że się rozwijają.

Dziś kupiłam cięte piwonie.
 Uwielbiam różowe kwiaty.
Uwielbiam TE kwiaty.
Pachną nieziemsko i tak samo wyglądają.
Ich kwiaty składają się z niezliczonej ilości płatków, a każdy jest inny..



Na balkonie kwitną różowe pelargonie. Stoją na parapecie i zawsze po przebudzeniu widzę je z okna sypialni. Mają wspaniały kolor, w którym jest czysta energia.
Obok pelargonii znalazł miejsce mój nowy skarb. Jego kolor idealnie komponuje się z kolorem kwiatów.
Poziomki dojrzewają, pięknie czerwienieją.
Tula - największa miłośniczka słońca, jaką znam, wygrzewa się i wyleguje w swojej zagródce pod balkonem.

Ja patrzę w piękne, błękitne niebo...

...i wprowadzam w życie pomysły związane z przerabianiem moich mebli.
Znalazłam wczoraj idealne uchwyty i już niedługo będę mogła pokazać efekt:)
Pozdrawiam bardzo ciepło i bardzo słonecznie!:)
Agnieszka

sobota, 17 maja 2014

Fiołki czy roże?/ Leniwa sobota


Witajcie:)

Jaki styl preferujesz? Prowansalski? Skandynawski? Nowoczesny? A może vintege? 
Jaka jest Twoja ulubiona piosenka? 
Jaki kolor w wystroju wnętrz lubisz najbardziej?
Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
Za co siebie lubisz?
Te i inne pytania zadają nam ludzie, stykamy się z nimi w quizach, które serwują nam kolorowe magazyny. Sami zastanawiamy się czasem nad odpowiedziami na te (i tego typu pytania).
A ja przeważnie nie wiem, nie znam odpowiedzi.
Raz chcę mieć we wnętrzu zielony, raz fioletowy, a innym razem wybiorę szary, różowy, brąz...
Nie mam określonego stylu, nie potrafię go zdefiniować, wybrać, zamknąć się w ramach. Lubię stare rzeczy, najchętniej śmietnikowe, znalezione, lubię też przedmioty nowe, wprost ze sklepu.
Różnie, to zależy.
Ulubiona piosenka? Zależy od dnia, humoru, czasem pory roku, okazji.
I można tak bez końca..
Wiem za to NA PEWNO, niezmiennie, OD ZAWSZE - kocham przyrodę, kocham las.

U nas dziś spokojnie, bardzo leniwie, czas na rozmyślanie, czytanie, powolne spacery bez wyznaczonego celu..
Tradycyjnie, codziennie rano idziemy do lasu. Nie wyobrażam sobie życia z dala od drzew, od śpiewu ptaków (najpiękniej śpiewają u nas o piątej rano, to już sprawdzone).
Nigdzie nie czuję się tak dobrze, jak na łonie natury.
Spokój, zieleń, przestrzeń.
Bez hałasu, bałaganu, natłoku reklam, niepotrzebnych, męczących obrazów, bez pośpiechu..




Czytam właśnie książki Romy Ligockiej. Wiele lat temu przeczytałam "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku", niedawno w moje ręce trafiło "Dobre dziecko". Teraz kolejne trzy pozycje.
Mądra kobieta, świetnie posługująca się językiem, potrafiąca wszystko ubrać w słowa.
Wiele w swoim życiu przeszła, ma coś do powiedzenia i robi to we wspaniały, mądry, sposób.
 Mój post to nawiązanie do rozdziału "Fiołki czy róże?" z książki "Czułość i obojętność". Polecam wszystkie jej książki.
Znacie jej twórczość?
Moje lektury na dziś:
Pozdrawiam serdecznie:)
Agnieszka

poniedziałek, 12 maja 2014

Candy w Szarej Niciarce - zapraszam!

Witam serdecznie:)
Zapraszam na moje pierwsze candy - rozdawajkę.
Zasady:
1. Pozostaw komentarz pod postem-napisz w nim jaka jest Twoja ukochana książka i dlaczego właśnie ta (jeżeli taką masz).
2. Wklej podlinkowane zdjęcie z informacją o candy na swoim blogu.
3. Zostań obserwatorem mojego bloga, jeżeli masz ochotę. Będzie mi bardzo miło:) 

Nagrody: książka Emmy Donoghue pt. "Pokój", para wiosennych kolczyków oraz niespodzianka:)

Zabawa potrwa do 15. czerwca do południa. Następnego dnia postaram się ogłosić zwycięzcę.  


Pozdrawiam ciepło:)
Agnieszka

środa, 7 maja 2014

Sława



Witajcie:)
Niedawno odwiedziliśmy Sławę (woj.lubuskie).
Miejscowość z klimatem, z wielkim, pięknym jeziorem.
W centrum była czynna jedna kawiarnia serwująca desery (więc obowiązkowo trzeba wstąpić i ocenić). Spacerowaliśmy po wspaniałym, bardzo starym parku, a w nim „odkryliśmy” stary pałac, który, jak się okazało, był przez wiele lat Domem Dziecka.
Dziś stoi pusty, niszczeje, a na bramie (jak na wielu bramach tego typu obiektów) wisi tabliczka:
 „Własność prywatna. Wstęp wzbroniony".
Posłuchaliśmy zakazu?
Nie. Weszliśmy, przez wielką dziurę w ogrodzeniu.
Wchodzimy popatrzeć, podumać, podziwiać...
Zawsze znajdzie się w takim miejscu coś, co jest wyjątkowe i piękne,  a także coś czego niedługo, przez zaniedbanie i upływający czas, nie będzie.
Kilka zdjęć..



 W prawie całej okazałości..

Największy i najstarszy platan jakiego spotkałam na swojej drodze. Musiał wiele „widzieć”.




Tula, stara aferzystka, wdała się w sprzeczkę z łabędziem ( nie ona zaczęła!).



W drodze powrotnej do domu zachwyt nad polem rzepaku.. 


 I tulenie Tuli;)

Pozdrawiam serdecznie:)
Agnieszka


niedziela, 4 maja 2014

A na balkonie...

Witajcie:)
A na balkonie w tym roku dość spokojnie, stworzyłam kącik wypoczynkowy, bardzo wygodny, szczególnie uwielbia go Tula i kiedy tylko pojawi się słońce, wskakuje na ławkę i zasypia wygrzewając się przy okazji.
Dziś pierwsza odsłona i kilka zdjęć.

Poszewki uszyła moja Babcia.
 Rama starego okna (znaleziona w zeszłym roku przy śmietniku) została oszlifowana, teraz czeka na dzień, w którym zawiozę ją do szklarza. Chcę z niej zrobić lustro.

 Dwie ramy okienne to nasze, moje i męża, ostatnie znalezisko. Na razie stoją oparte o ścianę, nic z nimi nie robię, podobają mi się takie, jakie są, pordzewiałe, z odpadającą farbą.
 Zegar znaleziony razem z ramami okien, jest w opłakanym stanie, cały zardzewiał, ale jakoś nie potrafiłam go nie zabrać do domu. Ta myśl, że kiedyś komuś odmierzał czas...
Są też kwiaty i mięta, którą uwielbiam w każdej postaci.
 Piękne pelargonie, bez nich nie wyobrażam sobie mojego "małego ogrodu".
Trawa dla Tuli. Pani jamniczkowa leży na ławce, wygrzewa się w promieniach słońca i może sobie przy okazji podjadać, kiedy tylko będzie miała ochotę.

 Są poziomki. Co najdziwniejsze dla mnie, są to krzaczki z zeszłego roku, niczym ich nie ochroniłam, a przetrwały w skrzynce na balkonie. Może dlatego, że zima była bardzo łagodna.
 Są też, jak każdego roku, pomidory. W tym sezonie dwa rodzaje. Mam nadzieję, że urosną.
To by było na tyle:) Na razie, myślę, że jeszcze nie jeden raz napiszę o moim "ogrodzie", który uwielbiam.
Pozdrawiam serdecznie i pięknej niedzieli życzę!
Agnieszka

piątek, 2 maja 2014

Dolina Luizy


Witajcie:)
Na pewno każdy ma w swojej okolicy piękne miejsca, które z radością i wielką przyjemnością odwiedza.
My mamy swoją Doinę Luizy, oficjalna nazwa to Wagmostaw, ale ja trzymam się Doliny Luizy, brzmi pięknie..
Pogoda rozpieszcza nas praktycznie cały czas (oczywiście, zdarzy się deszcz, pochmurny dzień, ale tym nie można się absolutnie przejmować).
Staramy się wykorzystywać każdą wolną chwilę na spacery i łapiemy promyki słońca.
Tula na każdej wyprawie jest w siódmym niebie, potem niestety odchorowuje swoją nadmierną radość z wyprawy. Musi dłużej odpoczywać, odespać, ale takie są chyba uroki starości, nawet tej psiej.
Kilka zdjęć z „naszego” pięknego miejsca.