czwartek, 26 lutego 2015

Nasza sypialnia została przejęta

Witajcie:)
Nina nie ma na razie swojego pokoju, ma swój kącik w naszej sypialni. Chociaż "kącik" to chyba błędne określenie, bo zdominowała swoją obecnością ten pokój. My w sypialni mamy tylko swoje łóżko, reszta jest Córeczkowa. Ninka ma swoją komodę, kredens (taki jak nasz w salonie, ale Jej jest biały) i łóżeczko. No i oczywiście bibeloty;)

Kilka ujęć..

 Sukienki uwielbiam, w końcu jestem kobietą, ale te małe podobają mi się jeszcze bardziej, więc ubieram w nie moją malutką kobietkę albo wieszam je gdzie mogę i podziwiam.
 Książek Nina ma już bardzo dużo, chyba będzie molem książkowym po mamie;) Codziennie ja albo mój Paweł czytamy lub oglądamy z Nią książkę. Widzę, że książki budzą Jej zainteresowanie, co bardzo mnie cieszy. Już widzę nas razem w bibliotece albo księgarni..

I jeszcze jedno:) Naszym noworocznym nabytkiem jest ogródek działkowy. Z tym zamiarem nosiliśmy się od dawna, ale tylko o tym rozmawialiśmy, na tym się kończyło. 31.grudnia znalazłam ogródek na sprzedaż, 1. stycznia zadzwoniłam do jego właścicielki, a 2. stycznia go kupiliśmy, więc tak dosłownie zaczęliśmy ten rok.
Mamy już za sobą pierwsze ognisko z pieczeniem kiełbasek i ziemniaków w ognisku. Tak naprawdę byliśmy tam, żeby uprzątnąć działkę, spalić liście i gałęzie, a kiełbaski przy okazji. A może liście i gałęzie przy okazji? Tak, chyba raczej taka kolejność.
To może szaleństwo kupować ogródek mając kilkumiesięczne dziecko, bo wygląda na to, że to mój ogródek, którym ja będę się głównie zajmować, ale co tam, spróbujemy:)
W końcu będę miała dwie pomocnice - Ninę i Tulę (Tula ewentualnie przekopie, albo raczej coś wykopie).
 Lubimy dobre jedzenie, a że o takie trudno i nie zawsze da się kupić owoce, które nie są pryskane czy warzywa, które nie są pędzone, więc stwierdziliśmy, że zadbamy o to sami.
Plany mamy wielkie, jak wyjdzie, czas pokaże:)

Tak to wygląda obecnie.

Pozdrawiam bardzo serdecznie!:)
Agnieszka

czwartek, 5 lutego 2015

Swoją radość dzielimy na troje:)


3590 gramów i 55 cm, tyle miało moje Szczęście,  kiedy 23.07.2014 o 17.42  przyszło na świat.  Moje Szczęście ma na imię Nina. Dziś moja Ninka ma już ponad pół roku i waży i mierzy  zdecydowanie więcej.
 Ta przerwa jest moim rekordem, wynika z tego, że albo nie miałam mocy, albo czasu, albo  chęci,  różnie bywało.  W każdym razie, czy moc i chęci były,  czy też nie, nigdy nie brakowało tej wielkiej siły,  która jest dana każdej Mamie, kiedy na świat przychodzi jej dziecko. .
 Mam nadzieję,  że teraz  uda mi się  bywać w blogowej przestrzeni o wiele częściej.
 Jeżeli ktoś tu jeszcze do mnie zagląda,  jest mi bardzo miło.  W każdym razie- witajcie!
 MAMA- to brzmi niesamowicie dumnie. Prawda?:)    

Agnieszka

Przepraszam Was za błędy,  ale komputer mi padł i jestem zdana na tablet.